Dzień 5 PUSTYNIA DZIEŃ PO DNIU, Tadrart Rouge, 12 Stycznia 2017, Algeria

12 Stycznia 

Moul'n'Aga, Tamazguida, De Moul'n'Aga a Tin Merzouga, Tin Merzouga

Z opisem atrakcji Tadrartu jest pewien problem, bowiem sceneria każdego dnia od rana do wieczora jest spektakularna. Gdziekolwiek człowiek się obróci- jest pięknie. To dlatego Czerwony Tadrart jest przez znawców uważany za "creme de la creme" pustynnych pejzaży świata. Po złożeniu obozu robimy rekonesans w okolicy Moul 'n'Aga. Podziwiamy potężne skały wyrastające spośród monumentalnych wydm. Przestrzenie są tak ogromne, że patrząc z perspektywy szczytów diun, nie niemałe przecież samochody zamieniają się w ledwo dostrzegalne punkciki. Po zwiedzeniu Moul‘n’Agi, kierujemy się ponownie na bramy skalne Tamazguida gdzie szerokość dna quedu wzrasta do ponad jednego kilometra, potęgując tym samym wrażenie rozległej przestrzeni. Jest czas na dokumentowanie kolejnych dzieł sztuki naskalnej. Następnie jedziemy na wschód quedem Djerane, który wyprowadza nas na rejon De Moul’n’Aga a Tin Merzouga. Oczom naszym ukazuje się morze piachu z archipelagiem skalnych wysepek o najróżniejszych kształtach i rozmiarach. Jadąc dalej na północ podziwiamy wydmy osiągające kilkaset metrów wysokości względnej. Skały przybierają formy łuków, kolumn, maczug i zwierząt.

Pewnie wielu zadaje sobie pytanie- jaki motocykl byłby idealny do pustynnych wojaży? Tu pojawia się pewna sprzeczność, ponieważ pustynia z jednej strony wymaga sprzętu lekkiego, mocnego i niezawodnego, a z drugiej wymusza wożenie ze sobą sporych zapasów paliwa i wody, nie mówiąc już o innych akcesoriach wyprawowo-biwakowych. Załóżmy, że wybieramy się na siedmiodniową pustynną wyprawę Hondą XR650R, która spełnia pierwsze trzy wyżej wspomniane wymagania. Do przejechania mamy 700km, głównie po piachu. Nasz „lekki” motocykl zostanie obarczony po kolei:

+Woda pitna 9 litrów dziennie (liczone z awaryjnym zapasem): 9Lx7=63kg.

+Gdybyśmy chcieli jeszcze zaszaleć i codziennie brać prysznic: 3Lx7=21kg

+20 litrów benzyny na dzień + (50% margines bezpieczeństwa) = (20L+10L)x7= 210L ważące około 158kg

+30kg ultra lekkiego ekwipunku (klucze do moto, części zapasowe, namiot, śpiwór, karimata, prowiant, sprzęt foto-video, apteczka, kuchenka, ubranie, telefon, ładowarki).

Już na pierwszy rzut oka widać, że motocykl będzie miał ciężko. Honda z takim ładunkiem ważyłaby ponad 400kg. Dodajmy do tego 100kg masy kierowcy w ubraniu i mamy pustynnego przecinaka o masie pół tony. To se na uda. Rozważania te są czysto teoretyczne, ponieważ po pierwsze byłoby już niezłym wyczynem zapakowanie ponad 270 litrów płynów na jedną sztukę. Po drugie, nawet gdyby jakimś cudem udało się wszystko wziąć, to stopień przeciążenia motocykla odbiłby się niewątpliwie na jego niezawodności. Po trzecie, aby czerpać radość z jazdy w trudnym terenie, jakim są np. wydmy, potrzebujemy w miarę lekkiego motocykla enduro. Każdy dodatkowy kilogram jest tu niepożądany, nie mówiąc już o 400. Wniosek nasuwa się sam- potrzebujemy supportu, który będzie nam wiózł cały zaopatrzeniowy majdan. Decyzja pomiędzy samotną jazdą a wyprawą grupową do Algierii jest obecnie o tyle prosta, że towarzystwo przewodnika podczas całego pobytu jest obligatoryjne, bez niego nie dostanie się nawet wizy.

XR650R ze swoją masą bez płynów oscylującą wokół 131kg lokuje się moim zdaniem w górnym przedziale dopuszczalnej wagi dla maszyny pustynnej. Oczywiście jest dużo właścicieli cięższych maszyn (150-200kg) jak np. XT660Z Tenere czy KTM990Adventure, którzy posiadając odpowiednie umiejętności daliby radę przejechać niejeden trudny odcinek, ale ci sami ludzie po przesiadce np. na WR450F lub 500EXC mogliby zdecydowanie bardziej swobodnie eksplorować ciekawe i wymagające miejsca. Wychodzę z założenia, że im motocykl lżejszy tym jest bezpieczniej (mniejsze ryzyko upadku, a gdy nawet do niego dojdzie- mniejsze ryzyko kontuzji- co nie jest bez znaczenia w momencie, gdy znajdujemy się kilka dni jazdy od lotniska), jest przyjemniej (większa frajda z jazdy), jest ciekawiej (można dotrzeć do miejsc niedostępnych dla cięższych maszyn). Reasumując, aby wybrać się motocyklem na wielodniową pustynną wyprawę, potrzebujemy wsparcia w zapewnieniu nam chociażby paliwa i wody. Jeśli już jedzie z nami „support” rozsądnie jest wybrać lekki motocykl hard enduro. Na moje potrzeby Honda XR650R była strzałem w dziesiątkę. Moc, waga, zawieszenie i opinia o sprawdzonej niezawodności zdecydowała o wyborze. XR650R- „Big Red Pig”- czuje się jak ryba w wodzie podczas szybkiej jazdy- zwłaszcza w otwartym terenie. Dekadę temu raz za razem dominowała w Rajdzie Baja. Teraz wiem dlaczego.

Obóz rozbijamy u podnóża wydm Tin Merzouga z rozległym widokiem na okolicę. Bajkowy krajobraz dopełnia blask ogniska Tuaregów.

Tomasz Lorek

www.globerider.pl